Nasze ulubione kosmetyki naturalne, czyli co stosują założycielki Mafki


EWA

Mam skórę mieszaną, wrażliwą i skłonną do wyprysków. Większość kosmetyków podrażnia moją cerą lub powoduje powstawanie zaskórników. Dlatego już od dawna stosuję dwu-etapowe mycie twarzy, a do pielęgnacji używam tylko hydrolatu i skwalanu z trzciny cukrowej.

Uwielbiam demakijaż olejem Mafki Migdał&Makadamia. Nakładam go po prostu dłońmi na zwilżoną wodą twarz, także na powieki i masuję okrężnymi ruchami. Ma przyjemny, delikatny orzechowy zapach, nie podrażnia i nie szczypie w oczy, lekko rozsmarowuje się na skórze, przez co zmywanie makijażu zmienia się dla mnie w przyjemny rytuał. Następnie zbieram nadmiar oleju i resztki makijażu bawełnianym ręczniczkiem, zanurzonym w ciepłej wodzie, aż do momentu, gdy na ręczniku nie ma śladu makijażu. Po tym zabiegu stosuję delikatny żel do mycia twarzy własnej receptury ;). Dla mnie wielkim plusem jest to, że taki sposób demakijażu rozpuszcza nawet mój ulubiony ultra-wodoodporny tusz do rzęs, którego do tej pory nie udało mi się (bez tarcia powiek) usunąć w inny sposób.

Oczyszczoną twarz spryskuję hydrolatem z kwiatów lipy.  Świetnie łagodzi niewielkie stany zapalne. Moją skórę bardzo uspokaja. Widocznie zmniejszył u mnie “wysyp niedoskonałości”. 

Na stonizowaną hydrolatem twarz nakładam skwalan. Uwielbiam ten produkt ponieważ odżywia skórę, nie obciąża mojej kapryśnej cery i zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z naskórka, przez co skóra jest nawilżona i jędrna. Skwalan pochodzący z fermentacji trzciny cukrowej jest najczystszą formą naturalnego skwalanu, co wynika ze szczególnego procesu jego otrzymywania. Wydaje mi się, że właśnie ten brak zanieczyszczeń sprawia, że moja wrażliwa cera tak dobrze go toleruje. Po zastosowaniu tych surowców Mafki nie potrzebuję nakładać już kremu.

Nic tak nie łagodzi skóry moich nóg po goleniu jak krem funkcyjny. Golenie maszynką zawsze skutkuje w moim przypadku masą czerwonych kropek. Krem Mafki zapobiega powstawaniu tych podrażnień.

MONIA

Mam cerę suchą, wrażliwą i naczynkową. Większość kosmetyków mnie podrażnia, powoduje uczucie ściągnięcia i pieczenia. Często odnoszę wrażenie, że moja skóra “spija” wszystko, co na nią zaaplikuję. Dlatego bardzo staram się dbać o możliwie najskuteczniejsze nawilżenie i odżywienie cery. W efekcie codziennie na skórze ląduje bogaty zestaw Mafek.

Pielęgnacja cery

Tak jak Ewa, oczyszczam skórę 2-etapowo. Make up usuwam olejkiem do demakijażu Migdał i Makadamia. Uwielbiam go za delikatne i skuteczne działanie. Nie szczypie w oczy, a jednocześnie, bez tarcia, usuwa najbardziej trwałe kosmetyki. Jestem amatorką grubych kresek malowanych wodoodpornym eyelinerem, więc wiem, o czym piszę.

MÓJ PRO TIP: Olejek nałożony na wacik zwilżony wodą lub hydrolatem jest bardziej wydajny i nie obciąży cery mieszanej.

Po demakijażu oczu, na twarz zwilżoną wodą lub hydrolatem, nakładam dłońmi jedną pompkę olejku i masuję twarz.

Jeśli czuję, że tego dnia skóra dostała szczególnie mocno w kość, rezygnuję z mycia twarzy dodatkowym kosmetykiem. Wtedy wystarczy mi przemycie buzi hydrolatem i wytarcie bawełnianym ręcznikiem. 

Co do hydrolatu. Uwielbiam ten z kwiatów lawendy, ponieważ jest mega delikatny i ma świeży, ledwo wyczuwalny zapach. Czuję, jak moja skóra go chłonie i traktuje jak kompres na podrażnioną twarz. Lubię też zaczynać poranek od spryskania twarzy mafkową lawendą zamiast płukania jej wodą. Czuję, że wtedy daję skórze o wiele więcej dobra, wręcz pomagam szybciej się obudzić.

Następnie aplikuję na twarz krem funkcyjny. Aby spotęgować jego działanie nawilżające i regenerujące, na warstwę kremu nakładam skwalan z trzciny cukrowej. Wieczorem mieszam krem funkcyjny ze skwalanem i olejem z pomidora. 

Efekt- skóra jest nawilżona i na pierwszy rzut oka nie widać, że ma tendencję do przesuszeń. Podkład lepiej się wchłania, a buzia wygląda na zdrową i wypoczętą.

Monika